Marzec 2020. S&P500 stracił około 34% w kilka tygodni, a „bezpieczne” aktywa nie wyglądały jak wyspa spokoju — obligacje korporacyjne, fundusze rynku pieniężnego i niektóre ETF-y pozornie związane z ochroną kapitału gwałtownie traciły płynność i kursy.
Mechanizmy sklejenia korelacji
Problem nie jest w liczbie pozycji w portfelu. To raczej to, że wiele instrumentów reaguje na te same błędy mechaniczne: brak płynności, margin call, funding rate, zamknięcie linii kredytowej. W fazach skrajnych korelacje nie „rosną” przypadkowo — skleja je ograniczona zdolność rynku do absorpcji strat i wymuszonej likwidacji pozycji.
Gdy płynność ucieka, inwestorzy sprzedają to, co mogą sprzedać najszybciej.
Dlaczego to się dzieje
Kilka mechanizmów współdziała — dźwignia, mechanizmy rozliczeniowe, reguły wyceny aktywów mark-to-market i krótkiej sprzedaży, wspólne źródła finansowania (repo, kredyty), oraz automatyczne algorytmy ograniczające straty. To nie narracja o „złej dywersyfikacji”, tylko fizyka rynku: wspólne łożysko ryzyka, które przepuszcza wstrząsy na wiele klas aktywów.
W praktyce frazy, które ludzie wpisują w google, mają znaczenie: "czy dywersyfikacja działa w kryzysie", "korelacje w kryzysie" i "dywersyfikacja a płynność" nie są pytaniami retorycznymi — to punkty analizy. Szukając odporności portfela trzeba rozkładać ekspozycję nie według nazw klas aktywów, ale według ekspozycji na te same czynniki ryzyka.
Krótka, konkretna anegdota z kryptorynku
W 2022 miałem portfel, który na papierze wyglądał jak dobrze zdywersyfikowany: tokeny infrastrukturalne i stablecoiny; kilka projektów DeFi oraz pozycje w BTC. Kiedy nastąpiła seria zleceń likwidacyjnych i depeg jednego z większych stablecoinów, większość tych aktywów zaczęła zachowywać się identycznie — spadki rzędu 50–80% w przeciągu dni. Przyczyną nie był brak różnorodności nazw, a wspólny czynnik: zależność od tej samej infrastruktury rozliczeniowej i płynności w określonych parach handlowych.

Opisałem podobne obserwacje w strata jako część procesu - czego mnie nauczyła, gdzie w dzienniku handlowym wyciągałem wnioski z zachowań rynkowych, a nie z wygodnych narracji.
Co oznacza "prawdziwa" dywersyfikacja
Prawdziwa dywersyfikacja to mapowanie ryzyk, a nie kupowanie instrumentów. To analiza, czy dwa aktywa są podatne na ten sam kanał upadku: płynność w tej samej walucie, ta sama baza depozytowa, podobne źródła dźwigni, wspólne kontrahenty. Kiedy identyfikujesz takie powiązania, możesz mierzyć potencjalne sklejanie korelacji i wyznaczać reguły reakcji.
Frazy przydatne przy wyszukiwaniu materiałów: "jak rozłożyć ryzyko", "jak hedgować portfel", "thresholdy redukcji ryzyka", "mapowanie ekspozycji płynnościowej".

Nie ma cudownego wzoru, który zadziała zawsze. Są narzędzia: stress testy i analiza scenariuszowa; dodatkowo liczy się wyliczanie koncentracji na poziomie czynników ryzyka oraz testy płynności dla największych pozycji. Bez tych elementów dywersyfikacja to etykieta, nie ochrona.

