Na ekranie mam zrzut: wykres retencji z posta użytkowniczki zuzanna_sosnowska — 156 likes, 6 comments. Zrzut pokazuje miniaturę filmu nad wykresem, wykres z legendą po prawej i etykiety osi u dołu oraz po lewej. Na głos policzyłem rozmieszczenie elementów: oś pozioma ma 8 ticków, oś pionowa 6 linii siatki, trzy serie danych rozróżnione kolorem, każda seria zawiera 12 punktów; legenda zawiera trzy etykiety, dwa punkty są dodatkowo oznaczone markerami, jednostka na osi pionowej podana jako procent.
Jak liczę elementy
Pierwsze 30 sekund po zobaczeniu wykresu poświęcam na liczenie. Nie interpretuję. Patrzę na: etykiety osi (czy jest jednostka), granice osi (czy zaczyna się od zera), liczbę punktów i odstęp próbkowania, położenie legendy i jej mapowanie kolorów na serie. Te obserwacje zajmują więcej czasu niż zazwyczaj chcemy im dać.
Cisza jako narzędzie narracji
Pozostawiając wykres bez sugestywnego komentarza, można u odbiorcy wytworzyć poczucie, że on sam 'dojrzał' sens danych.
Mały przykład z mojej pracy na strefakapitalu.pl: kiedy przygotowywałem analizę, policzenie osi i porównanie próbkowania wykazało, że dwie serie nie były porównywalne metodologicznie — prosta kontrola uratowała mnie przed przyklejeniem się do fałszywej hipotezy o korelacji. W tamtym tekście Finanse - coś z czym wszyscy mamy do czynienia opisałem, jak drobne różnice w agregacji dają mylące kształty na wykresie.



