23 października, zaraz po spotkaniu zespołu Zielone Finanse poświęconemu „Przeciwdziałaniu greenwashingowi”, wyciągnąłem ze stolika fragment komunikatu EBA i streszczenie badania Deutsche Banku — dowód, że temat nie żyje tylko w sloganach, ale jest mierzalny i audytowany.
Sygnały procesowe zamiast sloganów
Reklamy i etykiety są szybkie i tanie. Procesy nie są. Dlatego to one zdradzają prawdę.

Dostęp do danych transakcyjnych (transaction‑level tagging) i mapowanie Taksonomii UE na poziomie produktu; zewnętrzne audyty — to trzy rodzaje dowodów, które pozwalają odróżnić deklarację od wykonania. Jeśli bank potrafi pokazać, jakie dokładnie produkty i transakcje zostały zaklasyfikowane jako zgodne z taksonomią, jakie kryteria zastosowano i jaki podmiot zewnętrzny to potwierdził — masz materiał do weryfikacji. Jeśli tego materiału nie ma, masz marketing.
Na co zwrócić uwagę technicznie
Popatrz na zakres wdrożenia taksonomii: czy dotyczy portfela ogółem, czy są mapowania na poziomie poszczególnych produktów i instrumentów. Różnica wpływa na możliwość śledzenia alokacji środków.
Poproś o przykładowe, zanonimizowane wyciągi transakcyjne z tagami ESG i sprawdź, czy tagi są spójne z deklarowaną polityką. Poproś o diagram data lineage — skąd pochodzą dane, jak są transformowane, kto je zatwierdza. Poproś o raport third‑party audit z pełnymi zakresami procedur, nie tylko o pieczątkę na okładce.
Badania instytucji finansowych pokazały, że problemy zaczynają się tam, gdzie kryteria są stosowane jedynie statystycznie na poziomie agregatów. Deutsche Bank zwrócił uwagę na ten rodzaj nieścisłości, a publikacja EBA to kolejny krok w kierunku standaryzacji ujawnień.

Krótki warsztat z due diligence
Parę tygodni temu spędziłem kilkanaście dni na detailed due diligence emisji rzekomo „zielonej” jednego banku. Nie analizowałem sloganu, analizowałem ślad danych. Znalazłem trzy niespójności: brak mapowania taksonomii na poziomie produktu, rozbieżności między księgami a tagami transakcyjnymi oraz raport audytora ograniczony do procedur, bez testów próbki. To nie była kwestia interpretacji — to była kwestia braku procesu.
Stosowałem prostą metodę. Opisuję ją gdy analizuję inwestycję.
Rzetelne wdrożenie wymaga: 1) taksonomii zaaplikowanej na produkt, 2) widocznego data lineage, 3) testów próbki przeprowadzonych przez niezależnego audytora. Brak któregokolwiek z tych elementów to sygnał, nie hipoteza.

